UFC 223 – Namajunas vs Jędrzejczyk II. Jakie były kursy bukmacherów przed walką? Kto zwyciężył?

Polka ponownie powalczyła z Namajunas o odzyskanie pasa UFC. Komu bukmacherzy przyznawali większe szanse w rewanżu? Czy mieli rację?

4 listopada 2017 roku miało miejsce pierwsze starcie Joanny Jędrzejczyk z Rose Namajunas. Dla Polki była to szósta obrona mistrzowskiego tytułu w UFC, dla Amerykanki druga po 3 latach szansa na zdobycie tytułu. Nie mogło więc dziwić, że faworytką w tej walce była doświadczona i utytułowana Polka.

Jednak ku ogromnemu zaskoczeniu wszystkich obserwatorów to pretendentka wyszła z tej walki zwycięsko. A wszystko zaczęło się od niespodziewanego lewego sierpowego, który doszedł do szczęki Jędrzejczyk. Ta padła jak rażona na matę, gdzie Namajunas musiała tylko postawić kropkę nad „i”. Po niespełna pół roku, podczas gali UFC 223 nadszedł czas na rewanż.

Joanna JędrzejczykJoanna Jędrzejczyk
Autor zdjęcia: KRK.TV / commons.wikimedia.org

Faworytką znowu Jędrzejczyk

Mimo utraty tytułu, to Polka wchodziła do klatki jako faworytka starcia. Eksperci porażkę składali na karb nieuwagi i wypadku przy pracy, który nie może się drugi raz powtórzyć, a dysproporcja w umiejętnościach miała wyraźnie faworyzować byłą mistrzynię. Podobnego zdania byli bukmacherzy. Kursy na zakłady bukmacherskie na zwycięstwo Jędrzejczyk wahały się mniej więcej od 1.48 do 1.74. Niektórzy bukmacherzy ustalili kursy na zwycięstwo Namajunas na poziomie 2.60.

Pierwszy raz

Dla JJ porażka w poprzednim starciu była pierwszą w karierze. Nie może więc dziwić jej rozczarowanie, któremu dawała wyraz w wywiadach po walce. Miało to jednak zaprocentować w rematchu, do którego przystępowała z ogromną żądzą rewanżu.

Za podwójną gardą

Tym razem walka przebiegała w zgoła odmienny sposób niż pierwsze starcie. Obie zawodniczki były schowane, walczyły w dystansie i nie podejmowały odważnych wymian ciosów. Tych właściwie mieliśmy jak na lekarstwo. W pierwszej rundzie minimalną przewagę mogła mieć Joanna Jędrzejczyk, ale na dobrą sprawę sędziowie mogli orzekać w obie strony.

Druga runda była nieco dynamiczniejsza, ale niestety, to Namajunas coraz częściej dochodziła do głosu i przejmowała inicjatywę. Sporą krzywdę Polce wyrządzał zwłaszcza lewy sierpowy rywalki.

Za mało by być mistrzynią

Kolejne rundy przebiegały według dobrze nam znanego schematu. Dużo dystansu, pojedyncze akcje i celne ciosy oraz kopnięcia. Statystycznie więcej ciosów zadawała Jędrzejczyk, ale nie miały one odpowiedniej jakości. Ta była po stronie Namajunas, która nie walczyła efektownie, ale miała świadomość, że jej, jako mistrzyni można nieco więcej. Ani razu nie była w poważnych opałach, a Polka w żadnej rundzie nie zyskała wyraźnej przewagi. Poziom emocji wzrósł na moment pod koniec ostatniego starcia, w którym obie chciały nieco zaakcentować swoją przewagę i zdecydowały się na wymianę ciosów. Tę zakończyło obalenie ze strony Namajunas.

Po walce obie zawodniczki wyglądały na zadowolone z siebie, ale ze strony Jędrzejczyk była to chyba jedynie dobra mina do złej gry. Miała świadomość, że chcąc pokonać mistrza musi pokazać zdecydowanie więcej. Podobnego zdania byli sędziowie, którzy w komplecie punktowali 49:46 dla Namajunas, a więc przyznali Polce zwycięstwo tylko w jednej rundzie. Próba odzyskania tytułu podczas UFC 223 okazała się nieskuteczna.