Prachnio podczas ważenia przed walką był lżejszy od przeciwnika. Czy dał radę pokonać Sama Alveya?

Uśmiechnięty Amerykanin, czy skoncentrowany Polak? Na ceremonii ważenia luz i swoboda po stronie Alveya. Jak było w klatce?

Nie będzie dobrze wspominał swojego debiutu w nowej organizacji Łukasz Prachnio. Na gali UFC on FOX 28 w Orlando przegrał przez nokaut z Samem Alveyem. Polak przed swoją pierwszą walką emanował optymizmem i chęcią zaprezentowania swoich umiejętności.

Prachnio miał za sobą serię 8 pojedynków bez porażki, między innymi w bardzo mocno obsadzonej azjatyckiej organizacji ONE Championship. Aż 6 z tych pojedynków kończył już w pierwszej rundzie, więc kibice UFC, nie tylko ci w Polsce, wiązali z jego wejściem do organizacji spore nadzieje. Urodzony w Warszawie zawodnik wywodzi się z karate, w którym osiągał spore sukcesy. Następnie postanowił spróbować sił w MMA i już w debiucie zaprezentował się ze znakomitej strony, nokautując swojego przeciwnika w pierwszej rundzie. Jak się miało okazać, szybko kończone walki stały się jego znakiem rozpoznawczym.

Sam AlveySam Alvey
Autor zdjęcia: MMAnytt / commons.wikimedia.org

Alvey pierwszą przeszkodą

Efektowna kariera z ONE Championship zaowocowała podpisaniem kontraktu z UFC, a debiut miał przypaść na galę UFC on FOX 28, która odbywała się 24 lutego 2018 roku w Orlando. Przeciwnikiem Polaka był Sam Alvey. 32-letni Amerykanin wypowiadał się o przyszłym rywalu z ogromnym respektem, podkreślając jego wielkie doświadczenie w karate i zauważając, że ma za sobą dziesiątki stoczonych walk w różnych stylach. Ciekawą rozmowę z zawodnikiem można znaleźć m.in. na kanale 180 Stopni.

Prachnio zresztą był też zdecydowanym faworytem bukmacherów, którzy nie dawali jego rywalowi większych szans. Właściwie można było stwierdzić, że według bukmacherów, zwycięstwo Alveya można było rozpatrywać w kategoriach sensacji. Za każdą złotówkę postawioną na jego zwycięstwo płacili średnio 3 złote. Mimo że to Alvey posiadał znacznie większe doświadczenie w klatce.

Ważenie

Obaj zawodnicy dysponują podobnymi warunkami fizycznymi. Prachnio jest o niecałe 3 cm wyższy, a na wagę wniósł nieco mniej niż rywal. Na ceremonii ważenia zaprezentowali zgoła odmienne podejście. Prachnio wszedł na wagę skoncentrowany, z groźnym, wzbudzającym respekt wyrazem twarzy. Zgoła odmiennie zaprezentował się Alvey. Pojawił się na podeście rozluźniony, z szerokim uśmiechem, który jest jego znakiem rozpoznawczym. Spotkało się to z pozytywnym odbiorem i aplauzem ze strony zgromadzonych na ceremonii widzów. Panowie stanęli do krótkiego face to face, następnie podali sobie dłonie. Widać, że nie było między nimi złej krwi. Całą ceremonię ważenia można obejrzeć tutaj.

Walka

Prachnio od początku wyglądał na bardzo skoncentrowanego. Może aż za bardzo, co powodowało, że był wręcz nieco usztywniony i w jego poczynaniach brakowało luzu. Obaj zawodnicy podeszli do walki z dużym respektem, ale od pierwszych sekund to Polak próbował nieśmiało przejmować inicjatywę ustawiając przeciwnika kopnięciami, które zmuszały go do walki w dystansie. Widać jednak było, że Alvey odrobił lekcję i wiedział czego się spodziewać w tej walce, gdyż już przy pierwszej próbie wysokiego kopnięcia złapał nogę Polaka i sprowadził go do parteru. Na szczęście Prachnio szybko się podniósł, ale wciąż tkwił w uchwycie rywala, który próbował założyć duszenie. Przez dobre półtorej minuty nie mógł wydostać się z uścisku pod ramieniem Alveya. Uścisku, który nie był skutecznym duszeniem, ale odebrał bardzo dużo sił, co było widoczne, gdy Prachnio uwolnił się z niego, ale wyglądał na ogłuszonego i chwiał się na nogach. Jak się okazało, było to brzemienne w skutkach. Zmęczony Polak nie miał pomysłu na atak i często opuszczał gardę, za co został szybko skarcony. Najpierw próbując zaatakować pod siatką, opuścił lewą rękę i nadział się na prawy sierpowy Amerykanina. Cios wyraźnie zrobił wrażenie. Chwilę później mocno zachwiał nim lowkick Alveya. Minutę przed końcem rundy sytuacja niemal się powtórzyła i Prachnio znowu atakując pod siatką opuszcza lewą rękę, a rywal prawym sierpowym posyła go na deski i próbuje w parterze zakończyć walkę. Polskiemu zawodnikowi udaje się skutecznie przed tym obronić, ale jest wyraźnie „podłączony” i chyba stracił świadomość. W niewytłumaczalny sposób rusza w kierunku przeciwnika z opuszczonymi rękami, nawet nie próbując zadawać ciosów. Alvey początkowo jest wyraźnie skonsternowany takim zachowaniem Prachnio, ale po chwili kolejnym potężnym prawym sierpowym nokautuje przeciwnika.

Zły początek

Prachnio nie zapisze tego debiutu do udanych. Zaprezentował się słabo, był usztywniony i nie pokazał, że ma pomysł na tę walkę. W dodatku przegrał ją w nieco absurdalnych okolicznościach. Przywitał się więc nie najlepiej z amerykańską publicznością. Co ciekawe, dla Sama Alveya zwycięstwo na gali UFC on FOX 28 było pierwszym zwycięstwem przed czasem od 7 walk.