Polsko – chorwackie starcie na KSW 43.

Racić kontra Selwa. Doświadczenie i rutyna, kontra młodość i brawura?

Punktem kulminacyjnym gali KSW 43 we Wrocławiu była walka Soldić – Du Plessis, ale interesujących pojedynków tam nie brakowało. Jednym z nich był bój w kategorii koguciej, w którym Antun Racić skrzyżował rękawice z Kamilem Selwą.

Dla Racicia była to druga walka w KSW. Zadebiutował na KSW 40 w Dublinie, gdzie pokonał niejednogłośnie na punkty Pawła Polityło. Zaprezentował się tam jako świetny zapaśnik i zawodnik bardzo niewygodny w walce, ale też mało widowiskowy i raczej zamęczający rywala, niż dążący do efektownych zakończeń. Na pewno nie jest typem punchera i gdyby prześledzić jego karierę, to ewidentnie rzuca się w oczy, że wygrywa na punkty, albo poddając przeciwników duszeniami czy dźwigniami.

Podobnie jak Racić, tak Selwa do klatki KSW wychodził drugi raz. Debiutował na KSW 38 przegrywając jednogłośnie na punkty z Anzorem Ażyjewem.

Gala MMA

Faworyt może być jeden

Zarówno eksperci, jak i bukmacherzy, jako wyraźnego faworyta wskazywali Chorwata, co nie oznacza, że Selwa pozbawiony był atutów wskazujących na jego szansę w tym pojedynku. 23-letni Polak jest znacznie wyższy, bo aż o 8 centymetrów, i ma o niemal 10 centymetrów większy zasięg, co w połączeniu z jego większą dynamiką i przekrojowością pozwalało liczyć na sprawienie niespodzianki. Na korzyść Chorwata przemawiało jednak niebagatelne doświadczenie i dziesiątki stoczonych walk w różnych organizacjach. Kurs na Racicia wahał się w okolicach 1.50.

Przebieg walki zgodny ze scenariuszem

Tak jak można było przypuszczać, skoncentrowany Polak polował na cios, którym mógłby naruszyć konstrukcję rywala, jednak niski i bardzo mobilny Racić umiejętnie schodził z linii ciosów i nie dawał się trafić. Jednocześnie sam usiłował kąsać mocnymi sierpowymi i szukać okazji do obalenia. Przez ponad 4 minuty pierwszej rundy obaj zawodnicy szukali swoich szans w stójce, by przed końcem starcia Racić mógł popisać się efektownym obaleniem.

Krok od sensacji

Drugie starcie zaczęło się zgoła odmiennie, bo Chorwat postanowił ruszyć po nogi Selwy i sprowadzić walkę do parteru, ale nadział się na potężne kolano, po którym przez długie sekundy był wyraźnie ogłuszony i musiał przetrzymać trudny moment by odnaleźć swój rytm w walce. Polakowi jednak wyraźnie zabrakło doświadczenia i umiejętności, by zwieńczyć dzieło. Im dalej w las, tym większą przewagę zyskiwał Racić, choć również nie potrafił jej przekonująco udokumentować.

Starcie decydujące

W trzeciej rundzie obyło się w zasadzie bez emocji i faworyt zrobił co do niego należało. Nie dał sobie zrobić krzywdy, a kiedy wyczuł odpowiedni moment sprowadził walkę do parteru. I tam sukcesywnie punktował rozbijając Selwę i odbierając mu ochotę do walki. Nie było to wielkie i emocjonujące starcie. Raczej potyczka z serii tych, które uznanie budzą jedynie u koneserów MMA. Racić jest zawodnikiem, który nie zdobędzie sympatii fanów, ale obrzydzi MMA jeszcze niejednemu swojemu przeciwnikowi.