Legendy KSW – komu federacja zawdzięcza najwięcej?

Mamed? Juras? Pudzian? Przedstawiamy postaci, które najmocniej przyczyniły się do popularyzacji KSW i MMA w Polsce.

Każda dyscyplina potrzebuje swego rodzaju koni pociągowych, czyli psotaci, które ją spopularyzują, pozwolą wypłynąć na szersze wody, poszerzyć krąg zainteresowanych i przyciągnąć nowych sponsorów. Skoki narciarskie miały Adama Małysza, a boks Andrzeja Gołotę.

Również MMA potrzebowało kogoś, kto pozwalał docierać do nowych grup odbiorców. Ale żeby tak się stało, dyscyplina musiała wykreować swoich bohaterów. Stało się tak dzięki KSW. Federacji, która pozwoliła zawodnikom przebić się do mainstreamu. Ale nie stało się to od razu, potrzeba było czasu by pokonywać szczeble. Włodarze KSW mieli sporo szczęścia i sprytu, dzięki czemu na ich galach pojawiali się zawodnicy, którzy pomagali przebijać kolejne szklane sufity i wykonywać niezwykle istotne milowe kroki.

Ale po kolei…

Łukasz Jurkowski

Jest niekwestionowaną legendą KSW. Wygrał pierwszy turniej KSW, kiedy jeszcze gale tej federacji odbywały się na ringu w restauracji w hotelu Marriott i miały formułę turniejową. Ponadto dotarł do finału w dwóch kolejnych turniejach, gdzie musiał uznać wyższość Antoniego Chmielewskiego. W 2011 roku po gali KSW XV i stoczeniu 18 walk dla federacji, w wieku zaledwie 30 lat nieoczekiwanie ogłosił zakończenie kariery. Nieco ponad 6 lat później okazało się, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i powrócił do klatki. Na gali KSW 39 zorganizowanej na Stadionie Narodowym w Warszawie, przy niemal 58 tys. widzów, pokonał na punkty Sokoudjou. Jurkowski piętno na galach KSW odcisnął nie tylko samemu walcząc, ale również (a może przede wszystkim) komentując gale wspólnie z Andrzejem Janiszem. Wielu fanów MMA nie wyobraża sobie oglądania gal bez komentarza tej legendarnej już dwójki.

Mamed Khalidov

Pochodzący z Czeczenii zawodnik był podaj pierwszym, który przedostał się do zbiorowej świadomości kibica sportów walki. Zadebiutował na gali KSW 7 w czerwcu 2007 roku i od początku bardzo mocno zaznaczył swoje miejsce. Wszedł do KSW w momencie, gdy formuła turniejowa powoli zaczynała się wyczerpywać i włodarze potrzebowali bodźca do przeorganizowania tej formuły. Coraz większą wagę przykładano do walk poza turniejem, a Mamed był jednym z głównych magnesów przyciągających widzów. Jego niebanalny i szalenie widowiskowy sposób walki sprawił, że szybko zyskał grono wiernych fanów, którzy oglądali gale przede wszystkim dla niego. Przez ponad 10 lat nie znalazł w KSW pogromcy. Przegrał dopiero w marcu 2018 roku na KSW 42 w Łodzi. Sposób na niego znalazł Tomasz Narkun. W grudniu tego samego roku przyszedł czas rewanżu. Ponownie wygrał Narkun, a Khalidov ogłosił zakończenie kariery. Po walce przyznał, że od lat zmaga się z problemami psychicznymi, które nasiliły się przed walką. Walki przestały go cieszyć. Znalazł się na życiowym zakręcie, bo niedługo później został zatrzymany pod zarzutem paserstwa. Wina Mameda nie została udowodniona, a ten postanowił pokazać ludziom, którzy postawili na nim krzyżyk, że uczynili to zbyt szybko. Ogłosił powrót do klatki KSW i niemal dokładnie rok po przegranej z Narkunem zmierzył się ze Scottem Askhamem. Przywitała go wrzawa na trybunach. Przegrał na punkty, ale pokazał się z dobrej strony.

Mariusz PudzianowskiMariusz Pudzianowski podczas walki z Jamesem Thompsonem
Autor zdjęcia: Artur Andrzej / commons.wikimedia.org

Mariusz Pudzianowski

Jego wejście do KSW było jednym z najważniejszych wydarzeń w historii federacji i polskiego MMA. Pozwolił na przeskalowanie biznesu jakim były mieszane sztuki walki. Szalenie popularny w kraju strongman sprawił, że po raz pierwszy MMA przedostało się na pierwsze strony gazet, a dyscyplina cieszyła się niespotykanym dotąd zainteresowaniem. I choć jego pierwsza walka z Marcinem Najmanem nie zapowiadała się jako starcie najwyższych lotów, to mówiło się o nim w całym polskim sportowym światku. Fragmenty gali, na których rozbija przeciwnika zanotowały dziesiątki milionów wyświetleń na YouTube, a „kłopoty Najmana” weszły do języka potocznego. Pudzian stał się ikoną MMA i to pomimo tego, że nie osiągnął w tym sporcie tyle, ile mu wróżono. Jednak przy nim rozkwitło wielu wspaniałych zawodników, a dyscyplina została niezwykle spopularyzowana. Tego już mu nikt nie odbierze. Dzisiejsza potęga KSW to w dużej mierze zasługa Mariusza Pudzianowskiego.

Michał Materla

Pochodzący ze Szczecina zawodnik zadebiutował na gali KSW VI. Niemal od samego początku był zawodnikiem wzbudzającym ogromne emocje i zainteresowanie, a kolejne lata spędzone w federacji tylko ten fakt spotęgowały. Niemal każdy fan MMA darzy popularnego Cipao sympatią. Głównie przez fakt, że nawet jeśli w jakiejś walce zabrakło mu umiejętności, to nigdy nie brakowało woli walki i charakteru. Jest najlepszą egzemplifikacją wojownika. Kiedy w grudniu 2016 roku został zatrzymany pod zarzutem udziału w grupie przestępczej wydawało się, że jego kariera zawisła na włosku. Spędził w areszcie kilka miesięcy, a z czasem sąd oddalał kolejne zarzuty. Powrócił do klatki i uczynił to w wielkim stylu. Podczas gali KSW 40 w Dublinie znokautował w 2. rundzie Brazylijczyka Thiago.