Grzmoty w Londynie! KSW 45: Return to Wembley!

Kontrowersje, efektowne walki i wielkie emocje. Na gali w Londynie nie zabrakło niczego. A wszystko na oczach kompletu widzów zgromadzonych na Wembley.

9 walk i jedna zapowiadała się ciekawiej od drugiej. Na KSW 45 lepiej było nie mrugać, bo można było przegapić coś niezwykłego. Działo się naprawdę wiele. 7 walk zakończyło się przed czasem, a jedna z nich nie została rozstrzygnięta!

Kontrowersji nie zabrakło już w pierwszej walce na gali, w której zmierzyli się Leszek Krakowski i Alfie Davis. Anglik pokazał znakomite umiejętności kicboxesrkie, ale kilkukrotnie zbyt mocno im zawierzył, co spotykało się z kontrą Krakowskiego i Davis był w opałach. Panowie dali wyrównany pojedynek i trudno było wskazać zwycięzcę. Problem mieli również sędziowie, którzy niejednogłośnie ogłosili zwycięstwo Krakowskiego. Jeszcze więcej kontrowersji było w walce Akop Szostak – Jamie Sloane. Została przerwana już po kilkunastu sekundach, kiedy Szostak wsadził Brytyjczykowi palec w oko. Sloane stwierdził, że nie jest w stanie kontynuować walki, a ta została uznana za nierozstrzygniętą.

Efektowny Brazylijczyk

Dla Wagnera Prado walka na KSW 45 była dopiero drugą w tej federacji. Rywalem – Łukasz Parobiec. Faworytem był Brazylijczyk, co bardzo szybko znalazło potwierdzenie w klatce. Parobiec ruszył do bezmyślnej wymiany ciosów za co błyskawicznie został skarcony. Kombinacja lewy prosty, prawy sierpowy doszła do głowy Polaka i zakończyła się ciężkim nokautem.

James McSweeneyJames McSweeney Autor zdjęcia: Ivana Kaurloto / commons.wikimedia.org

Starcie weteranów

James McSweeney i Thiago Silva wspólnie mają niemal 80 lat. Wnieśli więc do klatki niewątpliwe doświadczenie, ale czy wnieśli też wydolność fizyczną, która pozwoli im przewalczyć pełne 3 rundy? Od początku dało się zauważyć, że McSweeney świadom jest swoich ograniczeń, dlatego chciał skończyć walkę możliwie szybko i przypuścił atak już w 1. rundzie. I choć w pierwszym starciu miał pewną przewagę to im dalej w las, tym wyraźniejsze były problemy kondycyjne, a Silva przejmował inicjatywę. Brazylijczyk wyglądał lepiej, walczył mądrzej i był skuteczniejszy w swoich atakach. Anglik z kolei chciał zyskiwać czas i kilka razy sygnalizował trafienie palcem w oko, ale rywal nic sobie z tego nie robił i kontynuował napór. Po trzech rundach jednogłośnie zwycięstwo przyznano Thiago Silvie.

Powtarzalny jak Scott Askham

Po pokonaniu Materli Brytyjczyk zmierzył się z kolejnym Polakiem – Marcinem Wójcikiem. Potrzebował nieco ponad półtorej minuty by napocząć rywala potężnym kopnięciem w wątrobę i odebrać mu ochotę do dalszej walki. Wójcik zgiął się w pół, a Askham dokonał egzekucji. Walka była półfinałem turnieju o pas mistrza KSW w wadze średniej.

Wielki rewanż

Niespełna pół roku czekał Roberto Soldić na okazję do rewanżu z Dricusem Du Plessisem. Podrażniony porażką Chorwat chciał jak najszybciej odzyskać mistrzowski pas KSW. I od początku prezentował się znacznie lepiej niż w ich poprzednim starciu. Atakował, ale z głową. Metodycznie rozbijał w stójce przeciwnika, nie dając się zepchnąć do defensywy. Soldić pokazał szeroki wachlarz możliwości. Uderzał kombinacjami, atakował kopnięciami i kolanami. Du Plessis nie potrafił znaleźć antidotum na znakomicie przygotowanego rywala. Dwie pierwsze rundy zdecydowanie padły łupem pretendenta, a w trzeciej przypuścił, jak się okazało, ostateczny atak. Najpierw kombinacją zepchnął reprezentanta RPA pod siatkę, następnie kolejną powalił go na deski, a do akcji musiał wkroczyć sędzia, który przerwał walkę. Pas mistrza KSW w wadze półśredniej wrócił do Roberto Soldicia!

Rutyna kontra brawura

Walka Janikowskiego z Materlą to kolejny bój, który zapowiadał się szalenie interesująco. Janikowski w trzech poprzednich walkach potrzebował w sumie 4 rund do odniesienia trzech zwycięstw, a wszystkie z nich kończył niezwykle efektownie. Materla to jednak klasa sama w sobie i mimo upływającego czasu, jest zawodnikiem bardzo groźnym. Nieco ponad 3 minuty trwał pokaz mieszanych sztuk walki, w którym stary mistrz przechytrzył adepta. Janikowski podejmował niepotrzebne ryzyko i przedkładał efektowność nad efektywność, z czego skwapliwie korzystał Materla skutecznie kontrując. Janikowski próbował zadawać widowiskowe ciosy, ale nic z tego nie wychodziło. Atakował też bez gardy. W końcu jeden z takich brawurowych ataków zakończył się sierpowym Materli, po którym przeciwnik padł na matę, a tam popularny Cipao nie miał problemów z zakończeniem walki.

Popek vs Jun

Obaj panowie nie mają na koncie wielkiego doświadczenia w MMA i od pierwszych minut było widać, że wiele jakości do klatki nie wnieśli. Walka była chaotyczna, szarpana, choć w tym chaosie na bardziej poukładanego zawodnika wyglądał znacznie młodszy Belg. Popek starał się atakować pojedynczymi ciosami. W drugiej rundzie ewidentnie zabrakło mu już sił i Jun zakończył walkę w parterze.

Bój o pas wagi ciężkiej

Zwieńczeniem gali KSW 45 była walka De Friesa z Bedorfem. Brytyjczyk jest mało widowiskowym zawodnikiem, ale do bólu skutecznym, o czym Polak przekonał się bardzo szybko. Mimo tego, że przystąpił do walki bez respektu i odważnie zaatakował rywala, ten udanie odpierał ataki i bardzo szybko zaczął zaznaczać swoją przewagę. Pierwszą rundę wygrał zdecydowanie, a pod koniec drugiej poddał Bedorfa poprzez skuteczną americanę. Pas mistrza zostaje w Anglii.

Akcja De Friesa została uznana poddaniem wieczoru, a najlepszym nokautem ten autorstwa Scotta Askhama. Jak można było przypuszczać, najlepszą walką gali okrzyknięto starcie Soldicia z Du Plessisem.