Nokauty, poddania, efektowne walki. KSW 44 w Gdańsku.

Czy Materla wróci na zwycięską ścieżkę? Jak wypadną debiutanci i kto okaże się lepszy w starciu wagi ciężkiej?

W Gdańsku, podczas gali KSW 44 widzowie mogli zobaczyć 9 walk, a main eventem było starcie tytanów w wadze ciężkiej – Karol Bedorf vs Mariusz Pudzianowski. Aż 8 pojedynków zostało zakończonych przed czasem i żaden z nich nie wyszedł poza drugą rundę. Jedynie Filip Wolański i Daniel Torres przewalczyli na pełnym dystansie.

Minutę i 48 sekund potrzebował Sebastian Przybysz aby znokautować Dawida Gralkę. Zawodnicy poszli na wymianę ciosów, aż Gralka nadział się na lewy prosty Przybysza i padł jak rażony piorunem. Dokładnie tyle samo czasu wystarczyło Łukaszowi Rajewskiemu do zaprezentowania swojego grapplerskiego warsztatu i poddał Zulicia efektowną skrętówką. Niezły debiut zaliczył Wagner Prado, który toczył dość wyrównany pojedynek z Chrisem Fieldsem. W drugiej rundzie, w parterze zasypał rywala gradem ciosów i sędzia musiał przerwać pojedynek. Takiego początku gali niewielu się spodziewało.

Gracjan Szadziński – Paul Redmond

Niewykluczone, że dla 28-letniego Polaka walka z Irlandczykiem to najpoważniejszy sprawdzian w karierze. Jak się jednak okazało – sprawdzian zdany niemal z wyróżnieniem. Pierwsza runda dla Redmonda, który dysponował szerszym wachlarzem środków niż szukający pojedynczego mocnego ciosu Szadziński. Jednak w końcu, w drugiej rundzie ten cios został znaleziony i prawy sierpowy posłał Redmonda na deski, a tam Polak postawił kropkę nad „i”.

Jedyna walka w pełnym dystansie

Filip Wolański i Daniel Torres to, jak się miało okazać, jedyni zawodnicy, którzy w Gdańsku zawalczyli w pełnym dystansie. I był to piękny 15-minutowy pokaz MMA, który niejednogłośnie na punkty wygrał Brazylijczyk, choć werdykt mógł pójść w każdą stronę. Obaj pokazali wiele dynamicznych wymian i szerokie spektrum umiejętności. Mocniejsze i konkretniejsze wydawały się ciosy Wolańskiego, ale bliższy skończenia walki chyba był Torres, który pod koniec drugiej rundy potężnym ciosem posłał go na deski. Polaka uratował jednak gong.

Kleber Koike ErbstKleber Koike Erbst
Autor zdjęcia: Roger Gor / commons.wikimedia.org

Koike Erbst – Marian Ziółkowski

Nie ma szczęścia Japończyk do walk o tytuł. Najpierw nie zrobił wagi do walki z Sowińskim, teraz Wrzosek wypadł przez kontuzję i w jego zastępstwie walczył Marian Ziółkowski, który jeszcze kilkanaście dni wcześniej bił się na gali FEN we Wrocławiu. 3 minuty i 44 sekundy potrzebował były mistrz KSW w wadze piórkowej by zaprezentować swój kunszt w parterze i zakończyć walkę dźwignią na łokieć.

Freakfight

Ochoty na walkę w pełnym dystansie nie przejawiali też Tomasz Oświeciński i debiutujący podczas KSW 44 Erko Jun. Belg bośniackiego pochodzenia jest kulturystą i trenerem personalnym, do którego bardziej pasuje określenie „celebryta” niż zawodnik MMA. Początkowo wydawało się, że ciężkie pięści Oświecińskiego robią wrażenie na Junie, ale z czasem ich impet słabł. W połowie 1. rundy aktor zaatakował zbyt nierozważnie i został trafiony mocnym prawym sierpowym, a wstrząs po jego upadku na matę spowodował fale na Bałtyku.

Materla na roller coasterze

Ostatnie lata w karierze Michała Materli to emocjonalna huśtawka. Po porażce ze Scottem Askhamem zawalczył w Gdańsku z Martinem Zawadą i miał to być początek powrotu na szczyt. Materla był lepszy od samego początku. Nawet w stójce prezentował się lepiej o rywala. Natomiast kiedy sprowadził go do parteru, ten nie miał już kompletnie nic do powiedzenia i urodzony w Szczecinie zawodnik sukcesywnie budował swoją przewagę i zamęczał Zawadę. W drugiej odsłonie przewaga była jeszcze wyraźniejsza. W końcu Materla umiejętnie wyłączył ręce Zawady i zasypał go lawiną ciosów. Sędzia przerwał pojedynek. Materla wrócił do gry!

Starcie gigantów dla Bedorfa

Zwycięzca tej walki miał być rywalem De Friesa w boju o pas mistrza w wadze ciężkiej. Karol Bedorf nie walczył od 16 miesięcy i jego forma była dużą zagadką. Natomiast mniej więcej było wiadomo czego można się spodziewać po Mariuszu Pudzianowskim. Walka trwała niespełna dwie minuty. Pudzian przypuścił nieudany atak na rywala i spróbował obalenia, jednak przeciwnik znakomicie obronił się przed tym atakiem i znalazł się na górze. Następnie przez kilkadziesiąt sekund popracował w parterze i zakończył walkę poprzez kimurę, a na twarzy byłego strongmana pojawił się grymas potwornego bólu.

Najlepszą walką wieczoru uznano starcie Torresa i Wolańskiego. Najlepszy nokaut przypadł w udziale Erko Junowi, a poddanie Koike Erbstowi. Gala KSW 44 przeszła do historii i zostawiła widzów z wieloma ciekawymi wspomnieniami.